Tak, była kiedyś taka książka Lema o tym tytule… Swoją drogą Lem przewidział tyle rzeczy z przyszłości, ale tego, że ludzie będą tak przesadnie dbać o swoją formę fizyczną to jednak nie…

No więc dziś padło na glicynę, taką naszą „milczącą gwiazdę”, o której nie mówi się wystarczająco dużo, a szkoda, bo potrafi zrobić kawał dobrej roboty. Ten niepozorny aminokwas bierze udział w wielu procesach organizmu – od pracy układu nerwowego, przez regenerację, aż po tworzenie kolagenu. Mówiąc prościej: glicyna nie robi hałasu, tylko działa po cichu i skutecznie. To trochę jak człowiek w firmie, którego nikt nie widzi, dopóki nie pójdzie na urlop i nagle wszystko się sypie.

Najbardziej znana jest z działania wspierającego wyciszenie i jakość snu. Nie usypia obuchem, nie wyłącza człowieka jednym kliknięciem. Zamiast tego pomaga organizmowi wejść w spokojniejszy tryb, obniżyć napięcie i łatwiej przejść z tempa „muszę zrobić jeszcze siedem rzeczy” do tempa „dobra, czas odpocząć”. Dla osób zestresowanych, przebodźcowanych i wiecznie podłączonych do świata to może być różnica między przewracaniem się z boku na bok a realnym wypoczynkiem.

Sportowcy i osoby aktywne fizycznie mają powód, by spojrzeć na glicynę łaskawszym okiem. Regeneracja nie dzieje się tylko na talerzu i na treningu. Jeśli śpisz lepiej, ciało ma lepsze warunki do odbudowy. Do tego glicyna uczestniczy w syntezie kolagenu, a więc wspiera tkanki łączne, stawy, ścięgna i skórę. Innymi słowy: może pomóc nie tylko wyglądać świeżej, ale też funkcjonować sprawniej. Jej działanie na układ nerwowy jest szczególnie ciekawe. Glicyna pełni rolę neuroprzekaźnika, czyli uczestniczy w komunikacji między komórkami nerwowymi. To dlatego bywa kojarzona z uczuciem uspokojenia i lepszej równowagi psychicznej. W praktyce oznacza to mniej wewnętrznego chaosu, mniej napięcia po ciężkim dniu i większą szansę, że głowa wreszcie przestanie kręcić serial o problemach sezon trzynasty.

Ogromną zaletą glicyny jest jej uniwersalność. Można ją łączyć z magnezem, teaniną (patrz moje ostatnie wynurzenia na blogu) czy adaptogenami jako element wsparcia wieczornej regeneracji. Dobrze wpisuje się też w plan osób trenujących, które chcą zadbać o sen, układ ruchu i ogólne odzyskiwanie mocy po intensywnych dniach. Bez fajerwerków, bez marketingowego dymu, bez obietnic rodem z telezakupów.

Jeśli więc szukasz składnika, który nie krzyczy z etykiety, ale potrafi realnie poprawić komfort życia, glicyna jest mocnym kandydatem. Pomaga się wyciszyć, wspiera sen, regenerację i tkanki łączne, a przy tym działa spokojnie, bez przesady i bez dramatu. Czasem właśnie takie wsparcie robi największą różnicę.

foto-michal-surdyk

Autor: Michał Surdyk
Magister farmacji, specjalista dietetyk.
Prywatnie ojciec 5 letniej córki, miłośnik 
cross-fitu i żeglarstwa.

ocena-piec-gwiazdek

Left Menu Icon