Każdy, kto słyszy o termogenicznych spalaczach tłuszczu z jednej strony wyobraża sobie produkt mega sztuczny, przeznaczony do wywoływania określonego efektu pobudzenia i nakręcenia, a z drugiej zestawia go z osobami dążącymi do ładnej sylwetki. Ewentualnie mamy przed oczami grubaska chcącego zrzucić trochę sadła przed wakacjami, do których zostało dwa tygodnie. Tak czy owak te skojarzenia nie mają za wiele wspólnego ze zdrowiem. A co, jeżeli bym powiedział, że termogeniki mogą być i bywają elementem taktyki rehabilitacyjnej, na przykład w okresie przedoperacyjnym?

Termogenik pełni nieocenioną funkcję w sytuacji, kiedy osoba go przyjmująca potrzebuje utrzymać lub zredukować masę, jednocześnie nie mogąc samemu wejść na wyższy puls wysiłkowy. Dzięki temu możemy „spalić więcej” robiąc „wciąż to samo”. Rzućmy okiem na dwa przykłady. Pewien mężczyzna na co dzień pracował fizycznie w branży remontowo-budowlanej. Pomimo codziennej, ciężkiej pracy jego masa ciała była wysoka, co było wynikiem niezbyt ogarniętej diety. W pewnym momencie pojawiły się problemy z klękaniem i schylaniem. Rozwiązaniem mogła być redukcja masy ciała. Taką drogę podpowiedział mu także lekarz, wykluczając zastosowanie preparatów typu Ozempic czy Wegovy z racji braku wskazań. Ponieważ nasz bohater nie był w stanie ani zmienić swojej diety na bardziej zdrową, ani nie miał siły ani chęci wprowadzić treningu aerobowego na przykład, rozwiązaniem okazał się termogenik. Przy braku przeciwskazań zdrowotnych biorąc go jako „podkręcacz” przy codziennej pracy jego puls wysiłkowy zaczął osiągać wyższe pułapy, co zaowocowało przyspieszeniem metabolizmu i redukcją masy ciała po pewnym czasie. Odnotujmy, że facet cały czas jadł to samo i robił to samo w pracy – natomiast jego wydatek energetyczny uległ zwiększeniu.

O wiele ciekawszy jest drugi przykład – półprofesjonalny sportowiec doznał kontuzji kolana. Konieczna była operacja. W takiej sytuacji – gdy pacjent może mimo wszystko w miarę normalnie funkcjonować – operację planuje się nie w terminie natychmiastowym ale po ok 6-8 tygodniach, aby uspokoić obrzęki i krwawienia wewnątrz stawu,  oraz przywrócić naturalny zakres ruchu kolana. Problem w tym, że kiedy facet był zdrowy, to biegał. Pokonywał dwa razy w tygodniu 10 km, co odpowiadało wydatkowi energetycznemu na poziomie 1800 kcal/tydzień. Po kontuzji biegać już nie mógł. Brak biegania oznaczał, że do planowanej operacji nasz bohater oszczędził by prawie 15 tysięcy kalorii, co odpowiada zebraniu dodatkowego 2,5 kg tłuszczu. Tymczasem wskazania operacyjne mówiły wyraźnie o zachowaniu dotychczasowej masy ciała albo wręcz o jej redukcji. Czyli typowa kwadratura koła. A może niekoniecznie? Z pomocą rehabilitanta chory znalazł odpowiedni zestaw ćwiczeń który umożliwił mu symulację ruchu biegowego lecz bez obciążania. Sęk w tym, że wykonując te ćwiczenia ziewał… Puls ledwo przekraczał 80 ud/min. I tu znów przydał się nasz termogenik; Umożliwił bowiem podkręcenie metabolizmu i zwiększenie wydatku energetycznego nawet przy tak prostych i delikatnych ćwiczeniach jak rehabilitacja przedoperacyjna. Dzięki temu chory mógł wejść na salę operacyjną z pełnym zakresem ruchu stawu, dobrą masą mięśni nogi, wciąż „w kopycie” jednak bez dodatkowych kilogramów.

Jako dobry, bezpieczny i bogaty składowo Fat Burner polecamy jest HUMAN CODE LIPO SLASH

Powyższe przykłady pokazują, że nawet tak odsączany czasami od czci i wiary produkt jak termogeniczny fat burner może być przydatny w typowo prozdrowotnym celu.

foto-michal-surdyk

Autor: Michał Surdyk
Magister farmacji, specjalista dietetyk.
Prywatnie ojciec 5 letniej córki, miłośnik 
cross-fitu i żeglarstwa.

ocena-piec-gwiazdek

Left Menu Icon